Advertise here

Tropicarium


  - 1 opinie/i

Rekiny, płaszczki i inne rybki - Tropicarium w Budapeszcie, czy warto?

Opublikowane przez Monika Sikorska — 3 lat temu

Zachęcające miejsce warte odwiedzenia?

Kto z Was uwielbia morskie stworzenia, zwierzęta wodne, klimat tropików? Ja na przykład kocham rekiny i to dla nich zawsze wybieram się do miejsc takich jak oceanaria. Gdy zamieszkałam w Budapeszcie ucieszona byłam z faktu, że mieści się w nim jedno z największych Tropikariów w Europie Środkowo-Wschodniej - taka informacja widnieje na stronie internetowej Tropicarium-Oceanarium w Budapeszcie. Dlatego musiałam je odwiedzić. Zachęcona opisem na stronie, któregoś wolnego dnia wsiadłam w autobus i pojechałam na własne oczy przekonać się, czy owy opis jest zgodny z prawdą. 

Położenie Tropicarium - jak daleko musimy jechać.

No i tu zaczęły się schody. Tropicarium bowiem nie jest usytuowane w wygodnym dla przyjezdnych miejscu. Nie znajduje się blisko innych ciekawych miejsc, wręcz przeciwnie. Oddalone od centrum jest o jakieś czternaście kilometrów! Czyli jeśli zechcesz się tam wybrać, czeka Cię długa wyprawa. Można dojechać tam autobusem, również pociągiem ze stacji Déli pályaudvari, wygodniej jednak jest jechać autobusem. Bilety jednorazowe na komunikację miejską w stolicy Węgier nie mają żadnych zniżek, każdy jest w regularnej cenie 300 forintów, czyli około 4,50 zł. Podróż z centrum trwa około jednej godziny. Długo co? 

Rekiny, płaszczki i inne rybki - Tropicarium w Budapeszcie, czy warto?

Ja dojechałam do celu w niedzielę, gdy było już ciemno (pora zimowa), a wtedy na Węgrzech obowiązywał jeszcze zakaz handlu w siódmy dzień tygodnia. Tropicarium mieści się w budynku galerii handlowej, dlatego całe otoczenie wyglądało na opustoszałe i bałam się, że zmarnowałam czas na dojazd, mimo iż sprawdziłam, że obiekt otwarty jest codziennie. Był otwarty, ale otoczenie wyglądało co najmniej dziwnie. Zamknięte sklepy i tylko otwarte tropicarium.


Godziny otwarcia - czy zdążymy tam dojechać po zajęciach?

Kiedy można udać się by popatrzeć na rekinki, płaszczki i inne ryby? Codziennie. Na szczęście oceanarium czynne jest od godziny 10 do godziny 20 siedem dni w tygodniu. I to akurat jest na plus, biorąc pod uwagę czas dojazdu do centrum.

Rekiny, płaszczki i inne rybki - Tropicarium w Budapeszcie, czy warto?

Tropicarium samo w sobie

I w tym podpunkcie niestety już nie będę zachwalać miejsca, o którym piszę. Niestety miejsce bardzo mnie rozczarowało. Godzina drogi, brzydkie otoczenie i nieciekawe wnętrze. Opis na stronie mówił o jednym z największych takich obiektów w Europie… a widziałam dużo większe i ciekawsze od tego. Gdy przeszłam do ostatniej sali byłam szczerze zaskoczona, że to już koniec. Zastanawiałam się nawet, czy nie pominęłam czegoś przy zwiedzaniu!

Okej, w środku spodobał mi się najbardziej tunel, przez który można było przejść widząc nad sobą pływające płaszczki i rekiny. Niestety mimo iż na zewnątrz budynek wyglądał jak obumarły, tak w środku panował tłok. W sumie byłam tam w niedzielę i nic dziwnego, że w wolny dzień rodziny zdecydowały się na zwiedzanie. Ciężko było przejść przez ten tunel i w spokoju obejrzeć pływające obiekty. Spodobał mi się też basen w ostatniej sali, w którym pływały płaszczki, które można było pogłaskać. Włożyć rękę do wody i spróbować je dotknąć. Nie wiem na ile jest to zdrowe dla płaszczek, ale skoro istnieje taka możliwość, to pewnie nie sprawia im to żadnej krzywdy. 

Dodatkowo po wyjściu z sali można kupić sobie pamiątki, pluszaki w kształcie ryb, zęby rekina, magnesy i inne pamiątki. Ja kupiłam pluszowego rekina - uwielbiam te ryby.

Rekiny, płaszczki i inne rybki - Tropicarium w Budapeszcie, czy warto?

Czy warto tyle płacić? 

Szczerze mówiąc, zapłaciłam i przekonałam się, jak to wszystko wygląda. Gdy następnym razem odwiedziła mnie koleżanka i chciała bym pojechała tam z nią, odmówiłam. Nie jest to miejsce, za wstęp do którego, zapłaciłabym drugi raz. Może być to frajdą dla dzieciaków, ale takich, które nie były w lepszych tego typu miejscach. Uważam że można za to zapłacić raz dla spróbowania, nie więcej.

Ile kosztuje wstęp? 2400 forintów, czyli około 36 złotych. Nie jest to mało, jak na miejsce, które robi wielkie nadzieje, po to by nas rozczarować. Dodatkowo bądźcie przygotowani, że jeśli traficie tam zimą, możecie być pewni, że będziecie musieli zapłacić za szatnię, a jest to dodatkowy koszt około 200 forintów. Nie przekonują do siebie zwiedzających. No i jeszcze ta droga… Lepiej odwiedzić inne oceanarium przy okazji innej podróży, ale to tylko moje zdanie. Dosyć subiektywne, może Wam się spodoba. 

Galeria zdjęć


Oceń i skomentuj to miejsce!

Czy znasz Tropicarium? Podziel się swoją opinią o tym miejscu.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Proszę chwilę poczekać

Biegnij chomiku! Biegnij!