Advertise here

Fakty i mity o Erasmusie w Hiszpanii

Opublikowane przez Agnieszka Król — 2 lat temu

Blog: "Gdzie jest ta Huelva?"
Oznaczenia: Erasmusowy blog UHU, UHU, Hiszpania

Wiele osób zastanawia się nad wyjazdem na Erasmusa, mają jednak wiele wątpliwości. Nie pomagają im plotki i opinie na temat Erasmusów i ich wyjazdów wychodzące zazwyczaj od osób, które z Erasmusem nigdy nie miały do czynienia. Jakie są fakty i mity o Erasmusie? Zapraszam do lektury.

fakty-mity-erasmusie-hiszpanii-8e50a01a5

Musisz świetnie mówić po angielsku, żeby móc pojechać.

MIT. Wcale nie musisz mówić biegle po angielsku ani zdawać egzaminów na miarę Oxfordu. Wymagany poziom języka angielskiego zależy od kraju i uczelni, ale zazwyczaj jest to A2 lub B1. Mowa tutaj o krajach typu Hiszpania, Portugalia, Niemcy, Węgry, Francja (nie wiem jak jest z Wielką Brytanią). Uczelnia oczywiście musi sprawdzić twój poziom znajomości języka, ale nie ma się czym stresować (mówi osoba stresująca się prawie wszystkim). Na mojej uczelni (UMCS w Lublinie) wyglądało to tak, że pod koniec marca zebrała się komisja, w składzie 4 profesorów, którzy parami rozmawiali z kandydatam (jednocześnie przesłuchiwano dwóch kandydatów). Rozmowy prowadzone były w języku angielskim i miały bardzo luźny charakter. 

Na przykład, byłam pytana:

  • czy byłam już kiedyś na Erasmusie,
  • dlaczego chcę wziąć udział w programie,
  • dokąd chciałabym wyjechać i dlaczego,
  • gdzie już byłam za granicą,
  • jak sobie wyobrażam swój wyjazd, itp.

Sami widzicie, że rozmowa ma na celu jedynie sprawdzenie czy jesteście w stanie porozumieć się w języku obcym, nikt nie obetnie wam punktów, jak zapomnicie słówko albo użyjecie złego czasu ;)

Na Erasmusie poznałam wiele osób, z różnych państw i różną znajomością angielskiego. Niektórzy mówili bardzo słabo i ciężko było ich zrozumieć, ale najważniejsze jest to, że cały czas ćwiczyli w praktyce.

Musisz znać podstawy języka ojczystego kraju, gdzie chcesz studiować.

MIT. Wyjeżdżając do Hiszpanii musisz znać podstawy hiszpańskiego. To nieprawda! Tak jak wyjeżdżając do Norwegii, nie musisz umieć norweskiego! (Ile jest takich osób??) Oczywiście byłoby Ci łatwiej w życiu codziennym, sklepie, autobusie czy na ulicy, ale jeśli nie znasz, to trudno. Dasz sobie radę. Wbrew temu co myślisz, wiele osób, nieznających języka, bierze udział w programie i błyskawicznie uczy się go na miejscu. W naturalnym środowisku, nawet tylko po jednym semestrze, będziesz potrafił/a prowadzić proste konwersacje ;)

Z wyjazdem wiąże się mnóstwo formalności.

FAKT. To prawda, że papierkowej roboty jest mnóstwo, zarówno przed jak i po wyjeździe. Wszystkie aspekty muszą być szczegółowo uzgodnione między uczelnią wysyłającą a przyjmującą, dlatego zazwyczaj zajmuje to tak dużo czasu. Nie masz się jednak czym przejmować. Biuro Erasmusa powie Ci dokładnie co, jak, do kiedy masz wypełnić i gdzie złożyć. Pracownicy twojej uczelni odpowiednio Tobą pokierują, tak samo będzie za granicą. W razie komplikacji, któs zawsze Ci pomoże.

Trudno dostać się na Erasmusa, bo jest dużo chętnych.

MIT. Nie wiem, jak jest na innych uczelniach, ale przed swoim wyjazdem też myślałam, że będę miała dużą konkurencję i myślałam nad tym, jak się zaprezentować, żeby komisja wybrała akurat mnie. Gdy przyszedł czas na rozmowy kwalifikacyjne, okazało się, że z całego wydziały chętnych było niecałe 20 osób. Za to miejsc do obsadzenia było około 48. Koniec końców każdy został zakwalifikowany. Czasami ktoś jechał do innego kraju niż chciał, ale zazwyczaj były to osoby które już raz były na Erasmusie.

Stypendium Erasmusa jest niewystarczające i musisz mieć własne fundusze.

MIT. Jadąc do Hiszpanii otrzymałam stypendium 400€ miesięcznie. Kwota zależy oczywiście od kraju, w jakim będzie się studiować. Mogę zapewnić, że taka kwota może w zupełności pokryć koszty: czynsz za mieszkanie, wszystkie rachunki, wyżywienie i jeszcze jakieś drobne finanse. Mi stypendium starczyło do stycznia. Dlaczego? Bo odkąd tylko przybyłam do Huelvy, nie mogłam usiedzieć w miejscu i zwiedzałam po kolei wszystkie miejscowości, bliskie i dalekie, od Sewilli zaczynając, na Madrycie i Lizbonie kończąc. Jeżeli więc też jesteście takimi włóczykijami, to fakt, trochę własnej gotówki Wam się przyda. Jeśli Huelva i okolice Wam wystarczą, nie martwcie się o kasę ;)

Jednej rzeczy nie uwzględniłam w rozliczeniu: biletów lotniczych. Na to być może będziecie musieli dołożyć trochę swoich pieniędzy, zależy kiedy kupujecie i czy traficie na jakąś okazję.

Po powrocie musisz zdawać egzaminy w Polsce.

MIT. Wszystko jest kwestią dogadania się. Ja przed wyjazdem wypełniłam porozumienie o zaliczeniu semestru, gdzie każdemu przedmiotowi, który powinnam zaliczyć w Polsce, przypisałam przedmiot, na który miałam chodzić w Hiszpanii. Pod koniec semestru normalnie pisałam egzaminy w Huelvie, a oceny zostały przesłane do Polski i wpisane do indeksu.

Zaliczenie semestru / roku na Erasmusie to łatwizna.

MIT. Erasmus to nie są wcale tylko party do białego rana, plażowanie i wycieczki. Nie można zaliczyć semestru na ładne oczy nic wcześniej nie robiąc. Prawdą jest, że w Huelvie było stosunkowo łatwo. Myślałam, że będzie większy rygor, więcej zaliczeń i prac domowych. Może to przez fakt, że to Hiszpania, tutaj żyje się na trochę większym luzie, a może po prostu trafiłam na taki uniwersytet i na takich profesorów. Byli stosunkowo wyrozumiali w stosunku do Erasmusów, ale nie pobłażliwi. Jak ktoś nie chodził na zajęcia albo napisał egzamin na 1 punkt w skali 10 - nie zaliczył przedmiotu. Co dalej? Nie mam pojęcia. Nie chciałam się dowiedzieć. 


Galeria zdjęć



Treść dostępna w innych językach

Komentarze (0 komentarzy)


Chcesz mieć swojego własnego Erasmusowego bloga?

Jeżeli mieszkasz za granicą, jesteś zagorzałym podróżnikiem lub chcesz podzielić się informacjami o swoim mieście, stwórz własnego bloga i podziel się swoimi przygodami!

Chcesz mieć swojego własnego Erasmusowego bloga?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Proszę chwilę poczekać

Biegnij chomiku! Biegnij!