Advertise here

Życie stażysty na Erasmusie przez 4 miesiące w Wiedniu (część 1)

Przetłumaczone przez Adrianna Pękał — 3 miesięcy temu

Oryginalny tekst Grgo Petrov

0 Oznaczenia: Erasmusowe doświadczenia Wiedeń, Wiedeń, Austria


Niedawno wróciłem do domu po moim blisko 120-dniowym pobycie w Wiedniu, gdzie byłem na Erasmusie. Odbywałem tam staż w studiu graficznym, co było moim pierwszym doświadczeniem zawodowym. Poza zdobywaniem doświadczenia miałem także okazję zamieszkać ze współlokatorami, musiałem sam o siebie zadbać, nauczyć się gotować, dzięki czemu stałem się bardziej niezależny oraz rozwinąłem umiejętności społeczne i językowe. (brzmi nieźle)

Chciałbym się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami i doświadczeniem, które nabyłem podczas tych 4 miesięcy w Wiedniu. Postaram się przekazać kilka przydatnych informacji o transporcie, imprezach, architekturze, kulturze, czasie wolnym, przetrwaniu za niewielkie pieniądze itp. Porównam je także z chorwackimi standardami, żebyście mogli sobie lepiej wyobrazić i zrozumieć sytuację, w której byłem, ponieważ standardy i perspektywy różnią się w zależności od (finansowych) możliwości. Mam nadzieję, że ten artykuł będzie dla Was interesujący i przydatny. Chciałbym się również czegoś dowiedzieć o Waszych doświadczeniach, dlatego, jeżeli macie ochotę, to piszcie komentarze pod postem!

1. Po pierwsze, dlaczego wybrałem Wiedeń? Kiedy zacząłem myśleć o wyjeździe za granicę na Erasmusa?

Wybrałem Wiedeń (i Austrię), ponieważ był stosunkowo blisko Zagrzebia. W dodatku 2 lata wcześniej byłem już w Austrii i spędziłem tam kilka tygodni oraz dlatego, że postanowiłem poprawić moje umiejętności językowe. Austria, jak już wspominałem, znajduje się dość blisko Chorwacji oraz patrząc z historycznego punktu widzenia, byliśmy przez kilkaset lat jednym państwem, więc nie różnią się od siebie tak bardzo. Chociaż mentalność i kwestie organizacyjne oraz standardy są zupełnie inne (więcej o tym opowiem później).

I dlaczego akurat Wiedeń?

Ponieważ jest stolicą, a w stolicach jest najwięcej możliwości (mówiąc ogólnie). Jest praktycznie w samym centrum Europy (a przynajmniej jest w otoczeniu kilku krajów, jak choćby Słowacji, do której można się dostać autobusem w ciągu godziny). Wiedeń jest kulturalnym i społecznym centrum Austrii oraz ważnym ośrodkiem tej części Europy. W dodatku jest międzynarodowym miastem, bardziej otwartym niż reszta kraju. Wiedeń przez ostatnie kilka lat zdobywa pierwsze miejsce w rankingu na „Najwygodniejsze do zamieszkania europejskie miasto”.

A jeżeli chodzi o sam pomysł na wyjazd, zrodził się on już jakieś 2 lata wcześniej. Po moim wcześniejszym (symbolicznym) udziale w „Lions Youth Exchange” w Austrii latem w 2013 roku, zainteresowałem się międzynarodowymi projektami wymian. Przez kolejne 2 lata spędzałem czas ze studentami z Erasmusa w Zagrzebiu, rozmawiałem z nimi przez Skype’a oraz słuchałem opowieści o ich doświadczeniach. Potem próbowałem zdobyć jakieś informacje na ten temat w mojej szkole, ale nikt wcześniej nie brał udziału w żadnej wymianie z Erasmusa, więc była to swego rodzaju nowość, z którą wiązało się ryzyko. Dlaczego ryzyko? Ponad rok temu planowałem zrobić sobie roczną przerwę po pierwszych trzech latach studiów licencjackich i „zrobić coś inteligentnego” przed zapisaniem się na magistra. Po 2 wymianach z programu „Lions Club” do Szwajcarii oraz Japonii (która była dobrą rozgrzewką przed Austrią), nadszedł czas, aby zacząć poważnie organizować i podejmować pierwsze kroki, aby wyjechać na Erasmusa.

2. Organizacja wyjazdu. Taktyka na 12 poprzedzających wyjazd miesięcy

Jak dotąd Szkoła Projektowania, do której chodzę, nie miała ofert wyjazdów na Erasmusa, więc moi koledzy i ja nie byliśmy pewni, czy jest to w ogóle możliwe. Mimo to postanowiliśmy spróbować. Nawiązać kontakt z innymi ludźmi, którzy byli na podobnej wymianie czy stażu. W końcu dowiedzieliśmy się, że jedyną możliwością wyjazdu będzie staż zagraniczny w ramach programu Erasmus +. Nie było to żadnym problemem. Wszystko zaczęło się dość burzliwie rok temu, kiedy zaczęliśmy organizować potrzebne do wyjazdu dokumenty, czytać o Erasmusie w Internecie i wysyłać wiele pytań do różnych instytucji. Po drodze było wiele komplikacji, co czasami doprowadzało nas do szału. Z reguły nie otrzymywaliśmy potrzebnych odpowiedzi, więc do samego końca nie byliśmy pewni, czy uda nam się wszystko zorganizować.

Problem polegał na tym, że niektórzy z nas zdecydowali się nie iść na magistra i nie chcieli zmienić swojej decyzji. W przeciwieństwie do moich kolegów, którzy planowali ukończyć studia licencjackie i stracić status studenta do czasu rozpoczęcia studiów magisterskich (jesień 2016 r. ), chciałem zachować status studenta, nie kończąc studiów licencjackich, poprzez nie podejście do jednego egzaminu. Oczywiście tę decyzję uzgodniłem wcześniej z moimi profesorami, a także w dziekanacie i wszyscy doszliśmy do wniosku, że nie powinno to stanowić żadnego problemu. W związku z tym nadal jestem studentem (trzeciego roku), zachowałem prawa studenckie i zamierzam zapisać się na semestr letni w następnym tygodniu. :-)

3. W poszukiwaniu stażu. Z wizytą w czerwcu 2015

10 miesięcy temu znalazłem studio, w którym mógłbym odbyć staż i skontaktowałem się z nimi (moim znajomi z Niemiec i Austrii pomogli mi napisać CV oraz list motywacyjny dopasowany do austriackich wymogów, jako że nie uczyli nas tego w szkole). Odwiedziłem ich w czerwcu, kiedy to miałem rozmowę kwalifikacyjną oraz wprowadzenie, podczas którego mój kolega kazał mi zastanowić się nad moim wyborem i sprawił, że kwestionowałem wszystkie moje umiejętności. Na szczęście strach przed pracą zniknął, gdy tylko przyszedłem do studia.

Pamiętam presję ze strony wielu ludzi, którzy mówili mi od lutego do kwietnia, że powinienem zacząć szukać stażu znacznie wcześniej, ponieważ pracodawcy z reguły „nie odpowiadają przez tygodnie albo czasami miesiące... lub prawdopodobnie mają już kogoś innego”. Na moje szczęście studio odpowiedziało na mój e-mail i zaakceptowało moją kandydaturę w ciągu... 5 godzin. Aplikację wysłałem po południu, będąc na uniwersytecie. Zdążyłem wrócić do domu, zjeść obiad i jak tylko otworzyłem maila, czekała tam na mnie niespodzianka. Potem zaczęły się tańce i obdzwanianie wszystkich krewnych i przyjaciół oraz świętowanie z rakiją.

4. Życie w studiu przez 4 miesiące

Pamiętam pierwszą noc przed pójściem do studia, kiedy leżałem w łóżku, myśląc o tym, czego się spodziewać. Wiedziałem, że wiele się zmieni, kiedy następnym razem otworzę oczy i tam pójdę.

Czego mam się spodziewać? Czy to nie będzie dla mnie za dużo? A może szybko się dostosuję do rytmu pracy?

Przyzwyczajenie się do siedzenia przez 9 lub więcej godzin, klikanie myszką, będąc otoczonym przez 2-3 inne osoby, zajęło mi trochę czasu. Ku mojemu zdziwieniu język nie stanowił dla mnie żadnego problemu, chociaż na początku omawianie projektów po niemiecku, używając terminów, których nigdy się nie uczyłem, było sporym wyzwaniem. Dlatego też pomagałem sobie angielskim.

Oprócz pracowania jednocześnie nad kilkoma projektami musiałem też chodzić do sklepów i drukarni, aby kupić potrzebny materiał (na przykład materiały od Gerstäckera, żarówkę w Spar, oraz inne rzeczy w sklepach specjalistycznych), oraz oczywiście robić to, co wszyscy: odbierać lunch w pobliskiej japońskiej lub wietnamskiej restauracji.

Jeżeli chodzi o atmosferę w studio, to mój kolega i mentor powiedział nowemu stażyście na tydzień przed moim wyjazdem: „Greg na początku był bardzo cichy, nie odzywał się ani słowem przez cały dzień... A teraz jest zupełnie odwrotnie, opowie Ci jakąś historię, nawet jeśli go o to nie prosisz. " Było dużo łatwiej, jak już się do siebie przyzwyczailiśmy. Na początku nie chciałem popełnić błędów i byłem ostrożny, nie chcąc stwarzać problemów lub wyglądać nieprofesjonalnie. Myślę, że bardzo się wszyscy ze sobą zaprzyjaźniliśmy, pewnie dlatego, że przez ostatnie 2 miesiące spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, pracując przy tym samym projekcie. Zazwyczaj mieliśmy czas, aby porozmawiać o wszystkim, siedząc razem podczas przerwy na lunch. Ponieważ nasz szef był zajęty i spędzał dużo czasu poza studiem na spotkaniach, wszystkiego uczyłem się od mojego starszego kolegi i mentora.

W końcu całkowicie przyzwyczaiłem się do pracy, w której na początku czułem się dość dziwnie. Musiałem nauczyć się, jak pracować w małym studiu z maksymalnie 3 lub 5 osobami, miałem szansę poprawić swoje umiejętności w projektowaniu i nauczyć się czegoś nowego (jeszcze raz dzięki moim kolegom, którzy pokazali mi wiele sztuczek i zmusili mnie do obejrzenia filmików instruktażowych haha), co w końcu było celem stażu. Teraz nie boję się żadnej innej pracy. Na początku trzeba przełamać pierwsze lody.

Napiszę specjalny artykuł zawierający więcej szczegółów i przemyśleń na temat mojego pierwszego stażu i jak wpłynęło to na moje życie.

5. Pierwsze i ostatnie dni spędzone w Wiedniu

Pamiętam, że przez pierwsze dwa tygodnie czułem się troszkę zagubiony w Wiedniu. W mieście byłem wcześniej już dwukrotnie, raz w czasie Adwentu w 2014 roku, a potem jakieś pół dnia w czerwcu. Wiedziałem o istnieniu Museumsquartier, Pilgramgasse Ubahn, Stephansplatz, Rathaus, Mariahilfsterstrasse i zamku Schönbrunn oraz dworca autobusowego Stadion Center. Cała reszta miasta była dla mnie zagadką.

Na początku dostałem kilka zadań, które polegały na dostarczeniu materiałów promocyjnych pod kilka adresów i zrobieniu zdjęć plakatów w studiu, które później zostaną wykorzystane w Internecie. Te zadania pomogły mi lepiej poznać (głównie) Pierwszą Dzielnicę oraz okolice.

Nadal gubiłem się w metrze, nie pamiętałem wszystkich linii, kierunków i stacji. Mój były współlokator dał mi małą mapkę metra, której musiałem używać przez cały czas i sprawdzać na każdej stacji, czy jadę we właściwym kierunku. Po 2-3 tygodniach przyzwyczaiłem się do metra, nauczyłem się linii autobusowych i tramwajowych, z których musiałem korzystać. Po zaledwie 3 tygodniach mieszkania w Dziesiątej Dzielnicy (Favoriten), musiałem się przenieść i znaleźć sobie nowy dom. Na nowo musiałem się przyzwyczaić do nowych linii w Josefstadt (Ósma Dzielnica).

Po 2 miesiącach umiałem już się odnaleźć praktycznie wszędzie, dzięki mieszkaniu w różnych częściach miasta. Pamiętam, kiedy przyjechałem autobusem na Stadion Center przed Nowym Rokiem. Wszystko robiłem całkiem automatycznie i nie miałem już problemów z orientacją w Wiedniu. Czułem się jak w domu.

Zawsze właśnie w te pierwsze i ostatnie dni pobytu czujesz, że tak naprawdę „jesteś” w danym miejscu. Dlatego też te ostatnie dni były dla mnie bardzo ważne i zdecydowanie za szybko się kończyły. Można powiedzieć, że wiedziałem już wtedy wszystko to, co było mi potrzebne: nazwy ulic, stacji itp. Nie miałem już problemów z orientacją i wszystko było dla mnie takie... normalne. Nie myślałem o tym, że jestem w Wiedniu. To była moja rzeczywistość, a nie egzotyka. W mieście i okolicach starałem się zwiedzić wszystko to, co mogłem. Mogę śmiało stwierdzić, że zwiedziłem sporo miejsc. Chociaż oczywiście, gdybym tylko miał więcej czasu, zobaczyłbym dużo więcej. Więcej wolnego czasu, żeby uściślić. Kiedy patrzę na moje pierwsze i ostatnie dni w Wiedniu, widzę ogromną różnicę. Wydaje mi się, że każdy, kto mieszkał przez jakiś czas za granicą, czuł się tak samo.

6. Architektura i krajobrazy

erasmus-life-vienna-intern-4-months-1-5e

Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem, to fakt, że Wiedeń jest dużo większy od Zagrzebia. A przynajmniej budynki wydawały się dwa razy wyższe niż w Zagrzebiu (albo miały piętro lub dwa więcej). Do Zagrzebia wróciłem dwa dni temu i w centrum czuję się tak samo, jak w Wiedniu. Z tą różnicą, że jest to dużo mniejsze miasto i nie ma pieniędzy na renowację budynków. Albo zostają one wydane na jakieś ____ (wpisz brzydkie słowo). Kolejną zaletą Wiednia, jest duża ilość parków, z których większość jest ogromna. W każdej dzielnicy jest co najmniej jeden park, który jest idealny miejscem dla sportowców lub żeby przejść się na spacer.

Wiedeń wydawał mi się labiryntem, no przynajmniej na początku. Centrum i jego okolice są dość geometryczne. Zwłaszcza patrząc z Ubahn można było zobaczyć prawie niekończące się ulice i bloki budynków rozpościerającego się daleko osiedla. Kiedy ciągle przyzwyczajałem się do nazw ulic, czułem się zagubiony, a kiedy już naprawdę się zgubiłem, prawie miałem klaustrofobię (może nie do końca, ale to naprawdę nie jest miłe uczucie, kiedy nie wiesz dokąd iść). Mimo to uwielbiałem spontaniczne spacery.

Można wtedy podziwiać budynki w stylu austro-węgierskim. Podobne budynki są w Zagrzebiu (oraz w Varaždinie i Karlovacu), Budapeszcie, Pradze, Bratysławie i reszcie dawnych najlepszych przyjaciół z imperium haha.

Okolice centrum Wiednia

Samo miasto ma centralną dzielnicę (Pierwsza Dzielnica), która jest sercem nowoczesnej części miasta oraz kilku dzielnic, które je dookoła otaczają. Prawie wszystkie ważne budowle, zabytki znajdują się wokół granicy Pierwszej Dzielnicy. Wokół tak zwanego „Ringu Wiedeńskiego” znajdują się budynki Ratusza, Uniwersytetu Wiedeńskiego, Parlamentu, Hofburga (nowa i stara cześć), MuseumsQuartier z licznymi muzeami oraz oczywiście teatrem Volks. Słynnymi muzeami w okolicy są Muzeum Historii Naturalnej oraz Muzeum Sztuki, które znajduje się po drugiej stronie placu. Za budynkiem MuseumsQuartier znajduje się największa ulica komercyjna Mariahilfer. Idąc wzdłuż Ringu, znajdziesz budynek Opery Narodowej, która jest niedaleko Karlsplatz oraz największej stacji metro, która łączy 3 nachodzące się linie metra. Po drugiej stronie placu znajduje się również Naschmarkt, jeden z największych pchlich targów w Wiedniu. Miniesz także Budynek Secesji, a niedaleko jest Akademia Sztuk Pięknych (gdzie 100 lat temu dwukrotnie odmówiono Hitlerowi! ). Wszystko to opowiadam z miejsca, w którym stoi Ratusz, jako że mieszkałem tuż za budynkiem, więc łatwo mi się do tego odnieść. Z Ringu możesz zejść do Ogrodów Volks, które latem są pełne ludzi.

Po drugiej stronie ogrodów znajdują się kolejne Ogrody Burg, a zaraz a nimi Muzeum Albertina. Muzeum natomiast jest blisko Opery, obok której przechodzi znana ulica Kärnten Straße, na której znajdziecie Hotel oraz czekoladowe ciasta Sacher. Ulica prowadzi do Stephansplatz wraz z Katedrą.

erasmus-life-vienna-intern-4-months-1-8c

Posuwając się dalej na południe wzdłuż Ringu, znajdziecie się na rogu, z którego widać zamek Belweder oraz wiele innych zabytków. Idąc dalej, zauważycie lodowisko, które zimą odwiedzane jest przez tysiące turystów, a tuż za nim jest Stadtpark (park miejski). Kolejnym sposobem na ucieczkę z miasta (które nie jest aż tak głośne) jest spacer po parku, pełnym jezior i z rzeką Wien, która później wpada do Kanału Dunajskiego. Zanim wejdziecie do parku, zauważycie (obok lodowiska) Akademię Teatralną oraz Wiedeńską Salę Koncertową.

erasmus-life-vienna-intern-4-months-1-e8

Rzeka Wien i Kanał, do którego wpada, powoli się powiększają. Na końcu parku znajduje się kolejny stary budynek, który jest jednym z najciekawszych miejsc, które odwiedziłem (hehe... ), czyli Muzeum Sztuki Stosowanej (MAK). Odwiedziłem je z sześć razy i zawsze za darmo. Chcesz wiedzieć więcej na ten temat? Kliknij tutaj.

Druga strona Kanału Dunajskiego

erasmus-life-vienna-intern-4-months-1-4f

Za MAK-iem znajduje się Uniwersytet Sztuk Pięknych. Zbliżamy się do końca Pierwszej Dzielnicy, gdzie możecie zobaczyć Kanał Dunajski, dzielący centrum od Leopoldstadt. Na rzece Wien, tuż przed miejscem, w którym wpada do Kanału Dunajskiego, jest most, przez który przechodzi metro. Kolejnym dużym parkiem w Wiedniu jest Augarten, który znajduje się około 10-15 minut od Schottenring.

Oczywiście to tylko jedna z wielu rzeczy. Z innych zabytków (które pamiętam i które odwiedziłem) warto również wspomnieć zamek Schönbrunn i park, który jest dość daleko od centrum i prawdopodobnie będziecie musieli skorzystać z metra U4, żeby tam dotrzeć. Schönbrunn znajduje się w południowo-zachodniej części Wiednia. Jest tam również Zoo, ale nie miałem wystarczającej ilości pieniędzy, żeby je zwiedzić.

Po drugiej stronie Leopoldstadt znajduje się sławny park Wiener Prater. W Praterstern znajduje się austriacki dworzec kolejowy, tramwaje i autobusy... a za nimi, tuż przy wejściu do parku rozrywki Prater, znajdziecie jedną z atrakcji Wiednia- Diabelskie koło Riesenard. Jest tam również długa droga, której końca nie widać, idąc prosto, w południowo-wschodnim kierunku. Droga otoczona jest dużą ilością zieleni, jezior, lasów i placów zabaw. Nazywa się Prater Hauptallee i może mieć około 5 kilometrów długości. Odwiedza ją tysiące mieszkańców, którzy nawet zimą tam biegają. Wydaje mi się, że latem, kiedy jest cieplej i wszystko jest zielone, jest tam pełno wiedeńczyków.

O czym jeszcze warto wspomnieć? Ach, oczywiście o Dunaju.

erasmus-life-vienna-intern-4-months-1-95

Mówiąc o Dunaju, należy wspomnieć dwie rzeczy. Z całą pewnością był i jest ważny dla miasta. Jednak główna część miasta nie jest bezpośrednio nad samą rzeką, a sztucznie stworzonym kanałem, który oddziela Brigittenau, Leopoldstadt i Prater od reszty miasta. Wszystkie te dzielnice znajdują się po zachodniej stronie rzeki. Oczywiście istnieje również wiele mostów, które łączą oba brzegi. Aby dotrzeć do wschodniej części (ja nazywam ją „kontynentem”), przejdziecie przez dwie wyspy. Pierwsza jest dość wąska, ale to właśnie tam można spędzić miło czas, uprawiając sport albo idąc na koncert. Druga, którą widzisz zza zachodniego brzegu, głównie dzięki największym budynkom w Austrii (drapacze chmur i Wieża Dunajska) to Wyspa na Dunaju. Mieszka tam dużo ludzi, a sama wyspa może być nawet dwa razy większa niż Pierwsza Dzielnica. Jest tam wiele parków, zatoczek, plaż, z których możesz szybko dopłynąć na drugą stronę brzegu. Jednak nie bywałem tam aż tak często, więc nie mogę być pewien.

7. Kultura i obyczaje? Muzea i festiwale?

Po wszystkim tym, co przeczytaliście, nietrudno będzie Wam zgadnąć szczegóły związane z kulturą, muzeami czy festiwalami w Wiedniu. W Wiedniu jest wiele muzeów, galerii i innych atrakcji, za które warto zapłacić. Oto lista tego, co widziałem i zwiedziłem:

  • Muzeum Sztuki Stosowanej (MAK) (znajduje się za Stadtpark, w pobliżu Stubentor i Landstrasse Ubahn)
  • Muzeum Sztuki Współczesnej Fundacji Ludwig (MUMOK) (Museumsquartier, Volkstheater)
  • Muzeum Historii Naturalnej (Museumsquartier)
  • Akademia Sztuk Pięknych (niedaleko Karlsplatz)
  • pałac Belweder (również niedaleko Karlsplatz)

Hm... to już wszystko? :/ Naprawdę nie miałem czasu ze względu na pracę, a muzea są z reguły zamknięte w weekendy. Albo ich ceny były jak dla mnie za wysokie.

Warto też zwiedzić słynny Dom Morza oraz Dom Muzyki. W pobliżu Uniwersytetu Wiedeńskiego znajdziesz dom Zygmunta Freuda, który obecnie jest muzeum. Powinienem był go odwiedzić, ale pokłóciłem się z kolegą, a nie chciałem iść tam sam. Słyszałem, że jest to bardzo ciekawe muzeum. Innym miejscem, o którym warto wspomnieć (ale nie udało mi się go zobaczyć) to Muzeum Techniki w pobliżu Schönbrun. W zasadzie to wszedłem też kiedyś do Budynku Secesji (albo Art Nouveau), ale po zapytaniu o cenę, stwierdziłem, że kosztuje jak dla mnie za dużo i nie było żadnych zniżek dla studentów. Kolejnym muzeum, na które nie miałem czasu, było Muzeum Historii Sztuki, które znajduje się naprzeciwko budynku Muzeum Historii Naturalnej.

erasmus-life-vienna-intern-4-months-1-e4

O, jedną z atrakcji, którą musicie odwiedzić, jest najfajniejszy budynek w Wiedniu! To Hundertwasserhaus (Dom Hunderwessera), który znajduje się środkowo-wschodniej części miasta tam, gdzie jest KunstHausWien (Dom Sztuki Wiedeńskiej). Jeździłem tam rowerem miejskim.

W porządku, krótka pauza... Sama myśl, ile darmowych rzeczy przegapiłem, doprowadza mnie do szału! Ale to długa historia, która obejmuje mojego byłego szefa.

8. Imprezowanie w Wiedniu?

Niestety, pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy, gdy myślę o imprezowaniu lub klubach w Wiedniu to fakt, że są drogie. Byłem w sumie w dwóch klubach. Cenowo nie wychodzi to w sumie tak źle, ale jest dużo drożej niż w Chorwacji, dlatego musiałem wybierać czy pójść do klubu, czy umrzeć z głodu w kolejnym tygodniu. Albo... mogłem znaleźć jakąś alternatywę.

Normalna cena wejściówki do klubów lub na imprezę wynosiła od 6 do 15 euro. Więc średnią było około 9-11 euro. Pamiętam, że w pierwszym tygodniu lub dwóch, kiedy moi przyjaciele i studenci z Erasmusa z Zagrzebia zapytali mnie, czy znam kluby, do których można wejść za 5 euro lub mniej, byłem zdezorientowany i pomyślałem, że powinno być ich wiele. Ale tak nie jest.

Moje pierwsze doświadczenie imprezowe miało miejsce w listopadzie, kiedy ESN Monachium spotkało się z ESN Wiedeń i zorganizowali imprezę w barze U4, w pobliżu Schönbrunn. Byłem tam z moim przyjacielem z Zagrzebia, a poszliśmy, ponieważ powiedzieli, że wejście dla studentów z Erasmusa kosztowało tylko 2 euro. Mieliśmy szczęście, że nie sprawdzali nas na wejściu, ponieważ nie mieliśmy kart ESN. Było całkiem miło i śmiesznie, kiedy bar zapełnił się około 3 nad ranem. Musieliśmy wyjść, ponieważ byliśmy zmęczeni i wcześniej musiałem pracować nad jakimś projektem przez całą niedzielę, więc...

Drugi klub (nie pamiętam nazwy) odwiedziliśmy z moimi innymi przyjaciółmi z Zagrzebia, kiedy odwiedzili mnie przed świętami Bożego Narodzenia. Poszliśmy tam z Austriakami (moimi współlokatorami i przyjaciółmi), ale było około 1-3 w nocy i bar był na wpół pusty. W dodatku muzyka nie była najlepsza. Wejście kosztowało 10 euro. Staraliśmy się tego nie przeliczać na chorwackie kuny (waluta Chorwacji), bo mogłoby nas to przyprawić o ból głowy. Było to lekko rozczarowujące.

Oczywiście w Wiedniu jest wiele innych interesujących miejsc, ale nie starczyło nam czasu i pieniędzy na sprawdzenie ich. W Wiedniu fajne imprezy są nie tylko w weekendy, ale także w dni robocze, co bywało problematyczne, jeśli musiałem wstać na drugi dzień rano i być w stanie pracować przez 9-10 godzin.

Było jednak dużo spotkań, których nie nazwałabym imprezą (przynajmniej nie w normalnym tego słowa znaczeniu), ale raczej małymi domówkami z jedzeniem/spotkaniami w barach, restauracjach lub na uniwersytecie, w których każdy mógł wziąć udział za darmo i były całkiem fajne. Niedługo opowiem o nich więcej.

9. Brak karty ESN i biletu semestralnego. Stażyści— ostrzegam Was!

Przyjechałem do Wiednia jako student Uniwersytetu w Zagrzebiu i miałem dokumenty, aby to udowodnić. Ponownie zapisałem się na piąty semestr trzeciego roku, aby zachować status studenta i móc posiadać zniżki. Niestety, kiedy odwiedziłem biuro ESN, dowiedziałem się, że nie mogę dostać karty ESN, ponieważ nie jestem studentem Uniwersytetu Wiedeńskiego. Ok, świetnie. Kolejna wiadomość była jeszcze gorsza. Nie mogłem kupić biletu semestralnego dla studentów za 150 euro. Oznaczało to, że musiałem wydawać około 48 euro miesięcznie na bilety. Wielkie dzięki!

Tak więc, jeśli macie zamiar wyjechać na staż, są dość wysokie szanse, że nie będziecie mogli korzystać z tych dwóch rzeczy. Kilka dni przed moim wyjazdem do Zagrzebia, dowiedziałem się, że można dostać kartę ESN od jednego z pracowników. Ale było już za późno.

Więc w tym samym czasie byłem i nie byłem studentem. Na szczęście wyrobiłem sobie kartę ISIC w Zagrzebiu, zaraz przed wyjazdem do Wiednia, więc za każdym razem, gdy musiałem udowodnić, że jestem studentem, pokazywałem tę kartę i nie miałem żadnych problemów.

10. Gastronomia? Gdzie można zjeść i kupić jedzenie?

Pierwszą rzeczą, o której muszę wspomnieć, jest to, że cieszyłem się, widząc mnóstwo międzynarodowych restauracji i kuchnie świata na każdej ulicy w Wiedniu. W Zagrzebiu nie ma takiej różnorodności. Tylko na mojej ulicy znajdowały się: restauracja meksykańska (i bar taco), włoska pizzeria tuż pod naszym mieszkaniem (musieli słyszeć jak chodziłem po domu wieczorami haha), kilka metrów dalej była restauracja azjatycka, na ulicy obok restauracja chorwacko-dalmacka, która współzawodniczyła z hinduską, wietnamską, japońską... Nie zapominając o tureckich restauracjach i barach fast food na każdym rogu haha.

Czasami chodziłam po jedzenie dla mnie i moich kolegów ze studia po lunch do japońskiej restauracji przy Gumpendorfer Street (najtańszej w Wiedniu), a moją ulubioną była wietnamska restauracja Le Pho, znajdująca się 20 metrów od japońskiej. Dwa razy w miesiącu jadłem tam Menu M7 za 6, 80 euro.

Mówiąc o cenach, przeciętna cena za lunch w Wiedniu wynosi od 4 do 8 euro. Nigdy nie chodziłem do studenckich stołówek, bo 5 euro za posiłek to dla mnie wciąż o wiele za dużo. Dlatego musiałem gotować praktycznie codziennie i przynosić sobie jedzenie do pracy. W przeciwnym razie wydałbym całe stypendium w ciągu tygodnia.

Jest jedno legendarne miejsce, w którym skończycie prawdopodobnie przynajmniej raz, podczas Waszego pobytu w Wiedniu. Nazywa się Der Wiener Deewan i znajduje się niecałe 10 minut pieszo od Uniwersytetu Wiedeńskiego. Jest to pakistańska restauracja. Dlaczego warto tam pójść? Jesz i płacisz tyle, ile chcesz. Albo faktycznie płacisz tyle, ile według Ciebie powinno to kosztować. Zwykle zamawiałem półtora dania za 4 euro, po którym byłem najedzony do późnego wieczora. Przeczytaj więcej na ten temat w mojej recenzji (może powinienem ją zaktualizować, skoro byłem tam kilka razy po jej napisaniu haha).

Oszczędzaj pieniądze, unikaj sklepów, kupując podstawowe składniki. Idź na rynek!

Wspomniałem już o jednym z największych targów w Wiedniu - Naschmarkt. Ale nie wspomniałem mojego ulubionego Brunnemarkt Co mogę o nim powiedzieć? Jeśli chcesz zaoszczędzić kilka lub kilkanaście euro, nie idź do supermarketu po jajka, ziemniaki, owoce czy warzywa.

Ja chodziłem do Brunnenmarkt, bo był 15 min piechotą od mojego domu. Kupowałem tam- uwaga- 10 jaj za jedyne 1 Euro. A 30 za 3 euro. Istne szaleństwo, prawda? Kilogram bananów można tam znaleźć za 1 euro. 5Kg ziemniaków za 2, 0 euro. Większość sprzedawców jest z Turcji, a jedzenie jest dość międzynarodowe, więc można tu znaleźć wszystko I warto poczuć jedyną w swoim rodzaju atmosferę, której nie ma w zwykłych sklepach.

Ach tak, staraj się unikać Billa. Jest to prawdopodobnie najdroższy sklep, który szokuje za każdym razem, kiedy podchodzisz do kasy, aby zapłacić. Najtańsze są Lidl, Penny i Hofer. Spar jest nieco droższy. Ja najczęściej chodziłem to Lidla, bo był blisko mojego domu w starej dzielnicy. Potem stałem się stałym klientem w Hofer. Niestety sklep Zielpunkt, który również był dość tani, został zamknięty po Nowym Roku, więc na ulicach można zauważyć opustoszałe sklepy. I naprawdę nienawidzę sklepu Billa.

Za każdym razem, zanim wyszedłem na zakupy, wchodziłem na ich stronę internetową i sprawdzałem nowe oferty, rabaty i zniżki, które oferowali. Kolejną przydatną stroną jest wyszukiwarka produktów, która pokazuje najlepsze oferty z niektórych supermarketów.

Inną rzeczą, która może okazać się przydatna i pomocna, jeśli lubisz fast foody, są kupony, które możecie znaleźć w gazetach lub są przysyłane do domu. Bezpłatne gazety można znaleźć na każdej stacji Ubahn, a czasami w pobliżu przystanków tramwajowych. Sprawdźcie w nich czy Burger King, McDonalds, Subway albo jakaś inna restauracja nie rozdaje kuponów.

Aby stworzyć listę, najbardziej przystępnych cenowo produktów, zbierałem rachunki z różnych sklepów, w których kupowałem. Wkrótce napiszę o tym post.

11. Rozrywka? Co można robić w wolnym czasie? Couchsurfing i spotkania? Wydarzenia z Erasmusa?

Każdego tygodnia w Wiedniu odbywa się wiele wydarzeń i myślę, że w nadchodzącym semestrze letnim będzie ich jeszcze więcej. Pojęcie zabawy jest dość względne.

Mogę podzielić się z Wami formami spędzania wolnego czasu, które najbardziej mi się podobały. Zacząłem korzystać ze strony Couchsurfing, aby zobaczyć, jakie wydarzenia kulturalne organizuje się w Wiedniu. Lub znaleźć miejscowych, którzy chcieli pójść na spacer lub kawę i pokazać mi/powiedzieć więcej o mieście. Na stronie zarejestrowałem się zimą w 2015 roku. Ponieważ miałem wolny czas głównie w weekendy, postanowiłem je wykorzystać.

Kolejną świetną stroną jest Meet Up, gdzie odkryłem jedno wydarzenie, w którym uczestniczyłem do samego końca. Dzięki aplikacji odkryłem wydarzenie o nazwie German Language Cafe, które organizuje się w każdą środę i zaczyna się o 19 w Brau Bar przy stacji Ubahn Alser Straße. Spotkałem tam wielu bardzo fajnych ludzi, z którymi spędzałem czas poza barem i chciałbym spotkać się ponownie. Właściwie to ten bar stał się moim ulubionym miejscem na Erasmusie, ponieważ nie spotkałem wielu studentów z Erasmusa i nie mogłem uczestniczyć w innych wydarzeniach. Po raz pierwszy poszedłem tam w połowie listopada i od tego czasu opuściłem może z 2-3 spotkania, ze względu na obowiązki. Kiedyś zdecydowałem się pójść na salsę, ale zostałem tam zniszczony przez profesjonalistów (ale przynajmniej nauczyłem się kilku podstaw, więc nie żałuję, że tam poszedłem).

Jeżeli chodzi o wydarzenia z Erasmusa, byłem na tak zwanym ESN Buddy Exchange w Nachbar (Laudongasse) i spotkałem tam kilka ciekawych osób, z którymi spotykałem się później. Byłem również na Erasmus Christmas Party, które odbyło się zaraz obok biura ESN, gdzie również miałem okazję poznać kilka osób. Raz poszedłem razem z dwójką innych przyjaciół z Zagrzebia na imprezę ESN Speedfriending, co było całkiem interesujące. Kilka dni później, 14 lutego, w tym samym miejscu odbył się ESN Anti-Valentine's Day, które odbyło się w Travel Shack, ale tam rozmawiałem głównie z ludźmi, którzy nie byli na Erasmusie.

W sumie myślę, że dobrze jest pójść na tego typu wydarzenia, aby spotkać nowych znajomych. Jeżeli jesteś introwertykiem i szukasz znajomych w nowym miejscu, to warto pójść na tego typu spotkania.

Jest ich naprawdę mnóstwo, od festiwali, przez koncerty aż po imprezy, musicie tylko wybrać te, które mogą Was zainteresować. Kiedyś, razem ze znajomymi z Brau Bar oraz moimi przyjaciółmi z Zagrzebia, poszliśmy na lodowisko obok Stadtpark. Byliśmy też kilka razy w różnych muzeach, na dniach otwartych na wydziałach, uczestniczyliśmy w spotkaniach z Couchsurfingu itp.

W czasie wolnym najbardziej jednak lubiłem robić zdjęcia podczas spacerów albo jeżdżąc rowerem. Bardzo często korzystałem z rowerów miejskich CityBike, dzięki którym można pozwiedzać miasto albo po prostu sobie pojeździć.

Więcej o komunikacji miejskiej, moim zwykłym dniu jako stażysta oraz o rzeczach, których nienawidziłem w Wiedniu, będzie w kolejnym poście!

Dziękuję za uwagę!


Galeria zdjęć



Podziel się swoim Erasmusowym doświadczeniem w Wiedeń!

Jeżeli znasz Wiedeń, z perspektywy mieszkańca, podróżnika lub studenta z wymiany, podziel się swoją opinią o Wiedeń! Oceń różne aspekty tego miejsca i podziel się swoim doświadczeniem.

Komentarze (0 komentarzy)



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Proszę chwilę poczekać

Biegnij chomiku! Biegnij!