Przyjeżdżasz z płaczem, wyjeżdzasz z płaczem - Jaen - wyjaśniam dlaczego cz. 1

Po przyjeździe do nowego czy to miejsca, czy miasta, czy kraju (czy wszystko razem), zazwyczaj większość rzeczy, o ile nie wszystkie, wydają się być interesujące. Dzieję się tak głównie dlatego, że mamy do czynienia z czymś nowym, innym od tego, co już zdążyliśmy poznać. Tym co nas zachwyca może być po prostu inna architekura budynków miasta, położenie geograficzne (np. nad morzem) lub - jeżeli mówimy o kraju innym od naszego ojczystego - nowa kultura, inny klimat, ludzie, zwyczaje, religia, jedzenie itd. 

Biorąc pod uwagę te czynniki chcę w tym wpisie trochę bardziej od środka opisać miasto mojego Erasmusa - Jaen. Zacznę od ludzi.

Ludzie

Hiszpanie to przede wszystkim ludzie bardzo pogodni, uśmiechnięci, otwarci. Być może na taki stan rzeczy wpływa panująca w ich kraju pogoda. W Hiszpanii, oczywiście, jest o wiele więcej dni słonecznych w ciągu roku niż w Polsce. Z czasem, po powrocie do kraju, zaczęlo mi brakować tych uśmiechniętych twarzy, a zastąpiły je zazwyczaj ponure, zmęczone życiem twarze Polaków, w autobusie, tramwaju, na ulicach. W Hiszpanii panuje większy kryzys niż w Polsce jeżeli np. chodzi o bezrobocie. Młodzi ludzie studiując mieszkają z rodziną, głównie dlatego, że tak jest taniej. Wychodzą za mąż/żenią się w wieku średnio 30 lat. Tu nie chodzi o problemy, tylko o podejście do życia. 

Hiszpanie dużo czasu poświęcają rodzinie. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Wieczorami przesiadują w pubach, barach, restauracjach spędzając czas ze znajomymi czy z bliskimi. Nie przeszkadza im w tym nawet posiadanie małych dzieci i tym podobne czynniki. 

Zwyczaje/tradycja

Siesta

Oprócz wieczornego przesiadywania na zewnątrz tzn. w różnego rodzaju lokalach, w mniejszych miastach i wioskach niemal rygorystycznie przestrzega się siesty. Sklepy zamykane są około godziny 13:00, by na nowo zacząć działać około godziny 16:00, przez co wydłuża się tez i czas otwarcia, do 21:00 w sezonie i 20:00 poza sezonem. Siesta obejmuje również bary i restauracje, w takim sensie, że w jej czasie, zamówić można tylko "coś do picia", kuchnia nie jest czynna. Było to dla mnie zaskoczeniem w pierwszych dniach pobytu w Jaeni, gdyż notorycznie mi i mojej koleżance, również Polce, zachciewało się jeść/wyjść akurat w czasie siesty. Oczywiście nie zdawałyśmy sobie sprawy z jej istnienia. Przed wyjazdem to słowo kojarzyło mi się głównie z Grecją :) 

Zachodziłyśmy więc w głowę, rozmyślając o co chodzi... czy w tym kraju ludzie nie jedzą w knajpach???  Z czasem wszystko stało się jasne.

W centrum miasta można jednak znaleźć miejsca nastawione bardziej turystycznie, w których zawsze można coś przekąsić, a turystów jest w tym mieście jak na lekarstwo - słaba reklama, dojazd itd. ;) 

Przyjeżdżasz z płaczem, wyjeżdzasz z płaczem - Jaen - wyjaśniam dlaczego cz. 1

W sumie nie wiem czy siesta wynika z tradycji czy z tego, że po prostu nie da się często normalnie funkcjonować przy takiej temperaturze, a może z jednego i drugiego, ale jedno wiem napewno, że nie raz po powrocie z uczelnii - 20 minut pieszo przy takim upale - po prostu jej potrzebowałam. Ku mojemu zaskoczeniu siesta funkcjonuje cały rok, nawet zimą, chociaż hiszpańska zimna to jakieś 8 stopni Celsjusza, a do tego w mieszkaniach zazwyczaj nie ma ogrzewania. Siesta nie obejmuje większych marketów, takich jak Dia. 

Cabalgata

W poprzednim wpisie wspomniałam, że w Hiszapnii dużą wagę przywiązuje się do Święta Trzech Króli - Tres Magos Reyes. Z tej też okazji, w wieczór poprzedzający owe święto organizowane są w wielu miastach, miasteczkach parady, przechodzące gównymi ulicami tych miast. Uczestniczą w nich oprócz bajkowych postaci również Trzej Królowie, którzy rzucają dzieciom niezliczone ilości cukierów, liczone w tonach. Niestety podczas ostatniej Cabalgata padał deszcz, ale tłumy i tak dopisały. 

Z góry przepraszam, za słabej jakości zdjęcie.

Przyjeżdżasz z płaczem, wyjeżdzasz z płaczem - Jaen - wyjaśniam dlaczego cz. 1

A oto moje "łupy" :) Na większości cukierków widniało logo albo banków albo klubów piłkarskich - zgaduję, że miasto te cukierki w większości dostało za free. 

Przyjeżdżasz z płaczem, wyjeżdzasz z płaczem - Jaen - wyjaśniam dlaczego cz. 1

Sylwester/Nowy Rok

Sylwestra jak i Nowy Rok miałam okazję spędzić w Madrycie. Udaliśmy się wraz ze znajomymi na gówne miejsce obchodów, czyli Plaza del Sol czy raczej Puerta del Sol, by finalnie skończyć na Plaza Mayor i koniec końców w pubie. Ze względów bezpieczeństwa, po atakach terrorystycznych, wszyscy zgomadzeni na placu zostali rozpędzeni, by później udać się tam przez jedno wejście i przejść kontrolę. Niestety rozdzieliliśmy się i ja z dwiema koleżankami spędziłam prawie całą zabawę na wspomnianej już wcześniej Plaza Mayor. Jednak wcześniej, gdy byliśmy wszyscy razem na placu głównym nic szczególnego się tam nie działo. 

Wyobraźcie sobie obchody Sylwestra w dużych miastach w Polsce, raczej przypomnijcie sobie - tak, koncerty, muzyka, fajerwerki. W Madrycie, w głównym miejscu obchodów, nie było żadnej głównej sceny, była, owszem, jakaś muzyka, ale skąd? Tego dalej nie wiem tzn. gdzieniegdzie ludzie stali w skupiskach przypatrując się  pojedyńczym pokazaom tańca, czy nie wiem czego. Właśnie z tych miejsc słyszeć się dało jakąś muzykę. Ogólnie wszyscy byli zajęci głównie wpatrywaniem się w zegar na jakimś starym budynku, chyba na Real Casa de Correos. 

W Hiszpanii panuje zwyczaj, że na Sylwestra, dwanaście sekund przed północą zjada się dwanaście winogron/uvas, czyli jedno na sekundę. W supermarketach w tym okresie można zakupić albo zwykłe winogrona, albo specjalnie przygotowane na tą okazję dwanaście winogron w zalewie, małe i bez pestek (w puszce) - takie łatwiej jest połknąć (czasu na gryzienie nie ma). Oczywiście, ten kto zdąży zjeść te uvas w dwanaście sekund ma mieć zapenione szczęście w nadchodzącym Nowym Roku. Moje winogrona - mix - miałam zwykłe - zamieniłam się z koleżanką po sześć, w dodatku jedno zgubiłam. Przed północą nie było żadnego głośnego odliczania, bo wszyscy jedli w skupieniu winogrona. Żadnej muzyki również. O fakcie, że już jest czas na winogrona "dowiedziałam się", gdy stojący nieopodal strażnik gwardii królewskiej zaczął na palcach pokazywać 12, 11, 10, 9.... . Po wybiciu magicznej godziny 00:00 ludzie zwyczajnie rozchodzą się do pubów. W małych miastach, z tego co słyszłam, najpierw czas spędza się świętując w gronie rodzinnym, później przed północą wychodzi się na główne miejsce obchodów.

Przyjeżdżasz z płaczem, wyjeżdzasz z płaczem - Jaen - wyjaśniam dlaczego cz. 1


Galeria zdjęć


Komentarze (0 komentarzy)


Chcesz mieć swojego własnego Erasmusowego bloga?

Jeżeli mieszkasz za granicą, jesteś zagorzałym podróżnikiem lub chcesz podzielić się informacjami o swoim mieście, stwórz własnego bloga i podziel się swoimi przygodami!

Chcę stworzyć mojego Erasmusowego bloga! →

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Proszę chwilę poczekać

Biegnij chomiku! Biegnij!